40 bezrobotnych dostało od gminy laptopy z bezprzewodowym dostępem do internetu i do platformy e-learningowej. To "prezent" na trzy miesiące.
W tym czasie laptopy mają im pomóc w zdobyciu nowych umiejętności np. obsługi pakietów biurowych czy w nauce języka angielskiego. A to z kolei ma im pomóc szybciej znaleźć pracę. Tymczasem pracodawcy podkreślają, że takie kursy mają sens tylko wtedy, gdy po ich skończeniu ludzie realnie będą mieli szansę na znalezienie pracy. Gmina dostała z funduszy unijnych na przeszkolenie bezrobotnych 1 mln 750 tys. zł.
Jeden z laptopów trafił do Andrzeja Ocetka, byłego pracownika Przędzalni Zawiercie. Z wykształcenia jest technologiem włókiennikiem, w przędzalni był mistrzem zmianowym. O kursie dowiedział się z lokalnych mediów.
- Mam 54 lata. Moja firma nagle ogłosiła upadłość - mówi Andrzej Ocetek. - Nie potrafię siedzieć w domu z założonymi rękami. Wiem, że aby wrócić na rynek pracy, muszę podnieść swoje kwalifikacje i nauczyć się chociażby obsługi komputera. Dzięki laptopom, mam możliwość w dowolnym dla siebie czasie usiąść i się szkolić - mówi.
Ocetek ma już jednak konkretny plan na przyszłość związany ze zmianą zawodowego profilu.
- Po skończeniu tego kursu zacznę następny. Tym razem kurs handlowca, organizowany przez Powiatowy Urząd Pracy. Według mnie, oba te kursy są ze sobą kompatybilne, bo w pracy handlowca niezbędna jest obsługa komputera. Będę wykwalifikowanym handlowcem i sądzę, że wtedy szybko znajdę pracę.
W gminnym projekcie, w którym wykorzystano laptopy bierze udział 200 osób. Komputerów będzie używać pięć, 40-osobowych grup. By można było wziąć w nim udział trzeba było po prostu być bezrobotnym.
Jak twierdzą urzędnicy, motorem do napisania przez gminę projektu były informacje o grupowych zwolnieniach w jednym z największych zakładów w mieście. Chodziło o Przędzalnię Zawiercie, gdzie kilka miesięcy temu pracę straciło około 400 osób.
- Kiedy rozpoczynaliśmy pisanie projektu wiedzieliśmy, że w Przędzalni Zawiercie szykują się zwolnienia. Zależało nam na tym, aby był on skierowany do pracujących w zakładzie kobiet. Liczymy, że w ten sposób uda nam się nie tylko podnieść ich kwalifikacje zawodowe, ale także przywrócić je na rynek pracy. Będziemy sprawdzać czy radzą sobie w poszukiwaniu pracy. To ważne, bo po zakończeniu całego kursu będziemy musieli wykazać jego efektywność i pokazać ile osób znalazło zatrudnienie - mówi Barbara Łada, zastępca prezydenta Zawiercia.
Kursy przez internet mają nauczyć bezrobotnych dyscypliny oraz dać im warunki do samodzielnego kształcenia.
Andrzej Malinowski, prezydent Konfederacji Pracodawców Polskich w Warszawie chwali gminną inwencję, ale zwraca uwagę na praktyczne korzyści dla ludzi, którzy chcą się szkolić.
- Takie kursy mają sens, ale tylko wtedy, gdy po ich skończeniu kursanci będą mogli znaleźć pracę, a nie będą czuli rozczarowania, że stracili tylko czas. Pamiętam przypadek, gdy gmina zorganizowała stacjonarny kurs obsługi komputera dla 60 bezrobotnych, a potem okazało się że w całej okolicy jest oferta pracy tylko dla jednego. Takie rzeczy trzeba wcześniej skoordynować - mówi.
- Takie narzędzie jak laptop jest bardzo potrzebne i lepiej jest go mieć, niż nie mieć. Szanse tych ludzi wyrównają się nieco z ludźmi młodymi, którzy wchodzą na rynek pracy już z tymi umiejętnościami. Laptop to tylko narzędzie, trzeba jednak pomyśleć o stworzeniu realnej możliwości powrotu tych ludzi na rynek pracy - uważa Krzysztof Łęcki, socjolog z Uniwersytetu Śląskiego.
Czy bezrobotni z Zawiercia mają szansę na pracę po skończeniu kursów? W Powiatowym Urzędzie Pracy w Zawierciu usłyszeliśmy, że najwięcej ofert pracy, które tam trafia dotyczy sprzedawców. - Pracodawcy zaznaczają jednak, że chcą osób które potrafią obsługiwać komputer- twierdzi Anna Rdest dyrektorka zawierciańskiego PUP.
Jak się uczą?
Kurs trwa trzy miesiące. Można się uczyć j. angielskiego, obsługi komputera, pakietów office, korzystania z internetu.
Przewidziano 90 godzin konsultacji z języka angielskiego i 60 z obsługi komputera. Nad tym czy kursanci realizują założony program, czuwają osoby, które je szkolą. Ich postępy w nauce są dokładnie sprawdzane.
- Okresowo firma szkoleniowa zdaje nam raporty, kto się uczy, a kto nie. Dodatkowo mamy zatrudnioną firmę monitorującą jakość nauczania - zaznacza Damian Lipiec, administrator projektu.
Kursanci mają dostęp do forum i czatu, gdzie czeka na nich nauczyciel, który zawsze coś im podpowie i pomoże.
Kurs zakończy się testem. Osoba, która go zda otrzyma certyfikat.
Podobny program realizuje również gmina Ślemień w powiecie żywieckim.
(źródło Monika Ziółkowska Anna Dziedzic Polska Dziennik Zachodni)

